Styczniowe spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki
Styczniowemu spotkaniu Dyskusyjnego Klubu Książki towarzyszyła książka Ernesta Hemingwaya „Komu bije dzwon” – powieść trudna, smutna, ale wypełniona ważnymi myślami i wskazówkami.
Akcja tego jednego z najważniejszych dzieł Hemingwaya rozgrywa się w Hiszpanii, w 1937 roku, w czasie wojny domowej. Po jednej stronie barykady stają faszyści pod wodzą gen. Franco, wspomagani przez Niemcy i Włochy, a po drugiej republikanie wspierani przez międzynarodowych sojuszników. Przedstawicielem tych drugich jest Robert Jordan – młody Amerykanin, który dostaje rozkaz wysadzenia mostu, aby ułatwić jednoczesny atak republikanów na miasto Segowia W tym celu dołącza do partyzantów, by wspólnie z nimi przygotować atak. W ich towarzystwie w ciągu trzech dni poznaje brutalność wojny, zawiązuje przyjaźnie i przeżywa największą miłość swojego życia.
Wszyscy zgodziliśmy się, że ukazane w książce okrutne oblicze wojny sprawiało nam największą trudność w lekturze. Absolutnie nie pomagało podejście Hemingwaya do relacjonowanych zdarzeń, momentami bardzo drobiazgowe i oddziaływujące mocno na zmysły, między innymi poprzez dokładny opis zapachów. Nie jest to książka, którą dobrze się czyta, zwłaszcza teraz, gdy wojna toczy się tuż obok. Jest to jednak książka ważna, bo opowiada o bratobójczej walce, sterowanej przez opcje polityczne i siły zewnętrzne. Pokazuje prostych ludzi, biednych wieśniaków, którym przyszło udźwignąć cały ciężar wojny wymyślonej i prowadzonej przez odległych decydentów. Uczyniono z nich zabójców odbierając kulturę, wiarę w Boga, karmiąc ideologią i pojąc ogromną ilością alkoholu.
Nie chcieliśmy jednak rozmawiać tylko o ciemnej stronie powieści Hemingwaya. Znaczną część spotkania poświęciliśmy miłości, która w tej książce została ukazana jako lek na traumy i zło tego świata. Główny bohater poznaje miłość swojego życia, a wiedząc, że jutra może nie być, przeżywa ją intensywnie. Hemingway uczy nas, by nie tracić czasu, cieszyć się tym, co jest, nie martwić się przyszłością, żyć teraźniejszością.
„A potem byli razem (...). Mieli to, czego mieli nie mieć. Mieli to teraz i przedtem, i zawsze, i teraz, i teraz, i teraz. Och, teraz, teraz, teraz, jedyne teraz, nade wszystko teraz, i nie ma innego teraz niż ty, i ono jest twoim prorokiem. Teraz i na zawsze teraz. Chodź teraz, teraz, bo nie ma innego teraz. Tak, teraz. Błagam cię, teraz, tylko teraz, nie ma nic, tylko to jedno - gdzie jesteś, gdzie jestem i gdzie to drugie, nie pytaj, nigdy nie pytaj, jest tylko teraz; i jeszcze, i na zawsze, błagam na zawsze teraz, zawsze teraz, już na zawsze jedno jedyne, jedno jedyne, nie ma nic, tylko to jedno, a teraz już idzie, wznosi się, ulatuje, pędzi, toczy się, wzbija, coraz wyżej, i dalej, i dalej, i już jest jednym, tym jedynym, tym jednym, tym jednym, tym jednym i ciągle jednym, wciąż jednym, opływająco, miękko, tęsknie, łagodnie, szczęśliwie, w rozkoszy, w uwielbieniu, i znów na ziemi, z łokciami na uciętych, wygniecionych od snu gałęziach, w zapachu sośniny i nocy i już się spełniło, na ziemi, w świcie nadchodzącego dnia.” (Ernest Hemingway, „Komu bije dzwon”)
Komu więc bije dzwon? I na to pytanie staraliśmy się odpowiedzieć. Na pewno bije każdemu z nas. A po co? Czy tylko oznajmia śmierć, czy również ogłasza wesele? Ustaliśmy, że bije po to, by pięknie przeżyć życie – przeżyć życie TERAZ.
A TERAZ będziemy czytać książkę Sándora Márai „Żar”. A jak 19 lutego 2026 roku o godz. 18.00 będzie TERAZ, to się spotkamy i o niej porozmawiamy. Zapraszamy!


- to dla Ciebie staramy się być najlepsi, a Twoje zdanie bardzo nam w tym pomoże!